Third Time Lucky | Czy karmiąc mogę zjeść schabowego?
Blog, lifestyle, książki, kuchnia, podróże, gotowanie, wnętrza, inspiracje, dyi, optymizm
676
post-template-default,single,single-post,postid-676,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

Czy karmiąc mogę zjeść schabowego?

Czy istnieje? Co to takiego do licha? Czy po porodzie mogę zjeść schabowego? No dobra może spaghetti. Istnieje wiele artykułów naukowych, że takiej diety nie ma. Tylko w Europie coś takiego istnieje, zapytaj Amerykankę karmiącą czy stosuje dietę, popatrzy na Ciebie zdziwiona. Podobno żadne jedzenie nie przenika do pokarmu mamy. Jak zjesz czekoladę to nie poleci kakao, jedzenie przenika do krwi. Zakazane produkty dla matki karmiącej to alkohol, papierosy i narkotyki. Czosnek i cebula może zmienić smak pokarmu. Ja od początku w to wierzyłam, w trzecim tygodniu zaczęły się u Fifka problemy z brzuszkiem spowodowane niedojrzałym układem trawiennym, usg wykazało nagromadzenie gazów, skłonności do kolki jelitowej. Mimo przejścia na dietę bezmleczną, taką strikte dla matki karmiącej problem nie zniknął ani się nie poprawił. Pewnie nie było to spowodowane moim jedzeniem, a tym że jest łapczywym żarłoczkiem i odbijanie po jedzeniu nie pomagało mu tak do końca, ale ja, gdybym miała jeszcze raz wybierać to przez pierwszy miesiąc jadłabym tylko ryż z jabłkami, kurczaka, ziemniaki i marchewkę gotowaną do tego duży dzbanek wody, a potem stopniowo rozszerzała dietę. Najważniejsze byś odżywiała się zdrowo, ile mam przeszło na dietę bezmleczną i zaczęły się problemy z zębami, kośćmi? Dziś bardzo popularne jest stwierdzenie nietolerancji laktozy, każde dziecko w pierwszych miesiącach życia nie toleruje laktozy, można się wspomóc w tym celu kropelkami  kolaktazy bądź delicolu. Jedne dieci lepiej sobie z tą nietolerancją radzą, inne mniej. Jeżeli masz łapczywego żarłoczka to prawdopodobnie przytrafią Wam się kolki, może inaczej jesteś w grupie podwyższonego ryzyka. Maluszek za to pięknie będzie przybierał na wadze, ale jego brzuszek nie będzie sobie z tym wszystkim radził dopóki nie dojrzeje. Podobno dieta matki karmiącej jest tak skuteczna jak picie bawarki na laktacje, ja jednak pozostanę ostrożna :)

2a

1a

4 komentarze
  • Arleta
    Napisane 14:31h, 26 stycznia Odpowiedz

    Mam nadzieje, że już mi się nie przyda – ale dobrze wiedzieć :) Mam nadzieję, że niedługo brzuszek Filipka będzie pracował jak trzeba i kolki będą już tylko wspomnieniem.

    • Ewelina
      Napisane 12:32h, 27 stycznia Odpowiedz

      Widzę, że jest coraz lepiej, więc to mnie pociesza :)

  • Arleta
    Napisane 13:51h, 24 stycznia Odpowiedz

    To mnie zastrzeliłaś – że ” Podobno żadne jedzenie nie przenika do pokarmu mamy” Zawsze myślałam, że ma wpływ na pokarm – ja z dietą nie świrowałam, ale starałam się uważać :) nowe produkty wprowadzałam stopniowo i przy pierwszym dziecku zrezygnowałam tylko z winogron – bo po nich Wiktor dostał wysypki, a z drugim dzieckiem – jak sama wiesz była już mega zabawa… rezygnacja z nabiału – było ciężko, ale jakoś dałam radę ;)
    Grunt nie dać się zwariować – a z tym czasem ciężko – bo każdy nam chętnie doradza, a my młode mamuśki czasem głupiejemy i same już nie wiemy co dla nas i naszego dziecka jest dobre.

    • Ewelina
      Napisane 14:11h, 25 stycznia Odpowiedz

      A widzisz kochana, poczytaj troszkę na ten temat, choć pewnie już Ci to nie będzie potrzebne :) O tych winogronach mi mówiłaś. Ja nie zauważyłam różnicy w zachowaniu Fifka. Tydzień jadłam normalnie, tydzień bezmlecznie.

Zostaw komentarz